W pierwszej
połowie lipca, na zaproszenie prof. Valerija Kuvakina, z wydziału
filozofii Uniwersytetu Łomonosowa, udaliśmy się (Urszula Nowakowska i
niżej podpisany) do Moskwy z cyklem wykładów, które
miały być wygłoszone podczas tak zwanej szkoły letniej organizowanej
przy wydziale filozofii.
Zajęcia tego
rodzaju mają charakter dobrowolny i organizowane są dla tych
studentów (i nie tylko), którzy chcieliby lepiej poznać
interesującą ich dziedzinę. To bardzo luksusowa sytuacja, tak dla
studentów, jak i prowadzących, gdyż uczestnicy tego rodzaju
zajęć są w zdecydowanej większości ludźmi o naprawdę żywych umysłach
i silnej motywacji do nauki i wymiany myśli. W efekcie zajęcia,
planowane jako wykłady, miały raczej charakter seminariów i
przebiegały w świetnej atmosferze.
Warto dodać,
że większość uczestników przyjechała spoza Moskwy, a niektórzy
spędzili cztery dni w pociągu, żeby wziąć udział w zajęciach.
W Moskwie nie
zajmowaliśmy się tylko, ani nawet przede wszystkim krytyką religii,
choć podczas pierwszych zajęć wyjaśniłem, dlaczego nazywamy się
humanistami, a nie ateistami, agnostykami, antyklerykałami lub
jeszcze inaczej.
Potem wątek
religijny występował jako jeden tylko, choć ważny, aspekt problemów,
o których mówiliśmy i dyskutowaliśmy. A mowa była o
rodzinie i przyjaźni, o zagrożeniach i nadziejach związanych z
umocnieniem roli rozumu w demokracji, o prawie do mówienia
bzdur i prawach kobiet, wreszcie o miłości i dążenia do szczęścia
jako błędzie etycznym, a nawet – w szczególnych
przypadkach – zaburzeniu psychicznym. Największe
zainteresowanie wzbudził temat szczęścia i dążenia do szczęścia, co
było o tyle zaskakujące, że wyniki testu, jaki przeprowadziliśmy na
wstępie, zdawały się wskazywać, że nasi studenci to ludzie
najszczęśliwsi na świecie. Najbardziej szczęśliwa okazała się
dziewczyna, która potem, w kuluarach, przyznała mi się, że ma
rozpoznaną depresję. A jednak upierała się, że naprawdę jest
szczęśliwa, a ja nie miałem wcale wrażenia, że to nonsens. Jak więc
widzicie, pracowaliśmy, jak w dawnych czasach, w atmosferze pełnego
zrozumienia i przyjaźni. Wstępnie umówiliśmy się na przyszły
rok!
Andrzej Dominiczak